Żyliśmy w grzechu miłości
Wieczna para, papużki nierozłączki, od 14 lat zawsze razem. Przeszli wspólnie kryzysy i dramatyczne chwile. Teraz dojrzeli do małżeństwa. Ślub biorą w Rzymie, w otoczeniu najbliższej rodziny. Bez fotoreporterów i zamieszania. Miłość chcą przysiąc sobie tylko przed Bogiem.
Ona będzie miała suknię w kolorze weneckiego różu, on ciemnozielony garnitur. Po ślubie będą zwiedzać Włochy, a potem pojadą w podróż poślubną na Mauritius. Wesele zostawiają na lato. Wtedy sukienki są piękniejsze, pogoda sprzyja tańcom na powietrzu. Zaproszą przyjaciół, którzy ich wspierali i życzyli im dobrze. I tylko GALI opowiadają jednym głosem, dlaczego wreszcie zdecydowali się na małżeństwo.
Jesteśmy razem JUŻ czternaście lat jak stare, dobre małżeństwo. Tak nam mówią znajomi. Na naukach małżeńskich, które odbyliśmy parę dni temu, okazało się, że dużo o sobie wiemy, ale mimo długiego stażu mamy nad czym pracować. Te nauki bardzo nam się podobały. Prowadził je ksiądz z kościoła św. Anny, a nazywały się "Spotkaniem dla zakochanych". Było kilku animatorów rozmów: dwie pary małżeńskie o różnym stażu, psycholog i pani od spraw intymnych. Potem w cztery oczy dyskutowaliśmy o problemach związanych z małżeństwem, odpowiadaliśmy sobie na pytania o naszym przyszłym związku. Analizowaliśmy też to, co już było. Żyliśmy w grzechu, czyli na kocią łapę. Mamy doświadczenie w byciu razem, wiele rzeczy przeszliśmy. Pięć lat temu mieliśmy nawet kryzys na granicy rozstania. Nie chodziło o żadną zdradę, inną osobę, romans. Narosły konflikty i niedogotowane ziemniaki stawały się problemem na światową skalę. Zadawaliśmy sobie wtedy pytania: "Czy to ten? Czy to ta? Czy warto być razem? Czy to w ogóle miłość?". Wiemy, że nie ma ideałów, co też jest piękne. Trzeba pracować nad związkiem i nad sobą. Nic nie jest dane na zawsze. Uczucia, miłość giną, gdy się nad nimi nie pochyla i nie pracuje.
| Data umieszczenia w serwisie: 6 styczeń 2004 r. |
Źródło: gala.pl |
|