79-letni Johannes Fransen z Nowej Zelandii, który zmarł na dwa dni przed ślubem swej wnuczki, uczestniczył jednak w tej uroczystości. Decyzją rodziny otwarta trumna, w której spoczywał dziadek, stała w kościele podczas zaślubin, a także w domu podczas wesela.
Fransen, z zawodu ogrodnik, ojciec 12 dzieci i dziadek 54 wnuków, zmarł w ubiegłym tygodniu w swoje 79 urodziny - podała nowozelandzka agencja prasowa. W Nowej Zelandii żył od lat 50., kiedy przybył tam z Holandii.
"Rodzina zdecydowała, że dziadek będzie obecny na ślubie Rachel" - powiedziała matka panny młodej, Nancy James.
Dlatego w czasie uroczystości w kościele trumna stała w bocznej nawie, a w czasie wesela została umieszczona w holu domu rodzinnego.
Zdaniem pani James, takie rozwiązanie pomogło wszystkim. "Był tam i ludzie przychodzili, by go spotkać. Pomogło to mamie, która chciała być z nim" - powiedziała.
Po weselu wnuczki odbył się pogrzeb dziadka.
| Data umieszczenia w serwisie: 5 maj 2003 r. |
Źródło: Wp.pl, PAP |
|